Teraz gramy

Tytuł

Wykonawca

Teraz na antenie

Top Orbit Extra

12:00 14:00

Teraz na antenie

Top Orbit Extra

12:00 14:00

Background

Swego czasu albumu „Miłość w czasach popkultury” słuchałem codziennie…

w dniu 16 lipca 2020

Wywiad z gitarzystą grupy Gra Sów – Kamilem Melerem.

Gra Sów to rockowy zespół muzyczny założony w 2017 roku w Poznaniu. Ich muzyka to „pozorna prostota, skrywająca w sobie sporą warstwę energii oraz chwytliwości”. W lipcu 2018 roku ukazała się debiutancka EP-ka grupy, zaś w marcu 2020 roku pierwszy studyjny album zatytułowany „Wolne Tańce”.

Sebastian Gabryel: Choć Gra Sów działa już od trzech lat, to wasz debiutancki album pojawił się dopiero teraz. Nie pozostaje mi nic innego, jak zapytać, co robiliście przez ten cały czas, że ciągle brakło go wam na wejście do studia? (śmiech)

Kamil Meler: Wcale nie trzy, a dwa i pół roku! (śmiech) To świetny czas jak na debiutancki album, tym bardziej, że materiał zarejestrowaliśmy w grudniu 2018 roku. Dlaczego więc płyta wyszła w marcu, dwa lata później? Poza drobnymi poprawkami w studio oraz spotkaniami z realizatorem, mieliśmy spory i niespodziewany problem ze znalezieniem grafika, który podjąłby się stworzenia okładki. Mieliśmy dwie osoby chętne, które po miesiącu stwierdziły, że nie dadzą rady.

Poza tym, nie żyjemy z muzyki, nie mogliśmy porzucić pracy, zamknąć się w studiu i wyjść z krążkiem w dłoni.

Ale uważam, że i tak poszło nam dość sprawnie. Znam zespół, który pierwszy album nagrał po trzynastu latach… (śmiech)

SG: Jestem po kilkukrotnym przesłuchaniu tej płyty i muszę przyznać, że „Wolne tańce” to solidny kawał alternatywnego rocka. Czuć w nim klimat choćby „starego” Myslovitz, nie tylko z uwagi na brzmienie, ale również za sprawą twojego głosu i tekstów. Czy to właśnie od nich zaczyna się muzyka Gry Sów? Odnoszę wrażenie, że odgrywają kluczową rolę…

Gra Sów, materiały prasowe zespołu

KM: Piosenki, które gramy – a przynajmniej, póki co, ich większość – jest znacznie starsza od Gry Sów. Jestem basistą. Grałem w kilku zespołach i po kolejnym rozpadzie, z braku weny, postanowiłem założyć zespół grający moje kawałki, które niezbyt sprawdzały się w klimatach moich poprzednich zespołów. Chciałbym dać więcej swobody swoim kolegom i koleżance z Gry Sów, jeśli chodzi o kompozycję i aranż, ale mam obecnie około setki numerów, a wiele z nich już bardzo dogłębnie przemyślałem. Dlatego ta pierwsza płyta jest bardzo moja, choć jak tylko umiem staram się nie narzucać. Nawet Tomkowi, niech sam sobie pisze linie basu (śmiech). A co do naleciałości Myslovitz – swego czasu albumu „Miłość w czasach popkultury” słuchałem codziennie…

SG: Napisaliście, że Gra Sów to „podróż do świata zbudowanego z pragnień i chęci działania, radości i smutku, poczucia młodości i starości”. Jak mógłbyś to rozwinąć?

KM: W zasadzie odpowiedzi są w piosenkach. Z jednej strony chcę coś powiedzieć komuś, kogo nie znam, ale boję się, że gdy to powiem, to będzie koniec znajomości. O tym są „Fantastyczne stworzenia”. „Dwieście” to z kolei opowieść o tym, że obecnie życie przebiega szybko i wielowątkowo.

Mam miejsca, w które wracam co rok, kontynuuję przerwane rozmowy, wznawiam znajomości.

Ale mam też przeświadczenie, że wszystko ciągle jest przede mną, o czym traktuje „Serial o zagubionych duszach”. Zresztą, napisany z dwanaście lat temu…

SG: Jak sami napisaliście na swoim Facebooku, „koncerty odwołane, bo pandemia”, ale to chyba nie oznacza, że nie planujecie kolejnych kroków. Na co możemy liczyć po niedawnej premierze waszej płyty? Koncert online to byłoby coś!

KM: Najpierw musimy wrócić do prób. Pandemia, a raczej tzw. obostrzenia, pozbawiły nas bezstresowej możliwości dojazdu do salki prób. Byłoby miło zagrać koncert online, być może po złagodzeniu restrykcji spotkamy się i przegadamy temat.

SG: Na koniec pytanie o przyszłość – nie tyle samej Gry Sów, ale polskiego rynku muzycznego w ogóle. Kiedy czytam, że jeden z kluczowych doradców WHO stwierdził, że koncerty powrócą dopiero jesienią 2021 roku, to sam nie wiem co myśleć…

KM: Trudno mi w to uwierzyć. Doradztwo to jedno, ale jest też gospodarka i społeczeństwo. Mam wrażenie, że tak długo nie wytrzyma nikt – ani artyści, ani odbiorcy, ani nawet rząd. Podobno są dowody na to, że sama „góra” nie boi się tej pandemii i łamie zakazy (śmiech). Czekam na ogłoszenie w stylu „i tak nie pokonamy tego wirusa, trzeba żyć dalej”. Albo wynalezienie skutecznej metody leczenia – ekspert WHO bodajże wskazał czas potrzebny na samoistne wygaszenie choroby.

https://kulturaupodstaw.pl/ciesze-sie-ze-inspirujemy-innych/