Organizm - Plaża Babel

Ukazała się trzecia płyta warszawskiego zespołu Organizm. "Plaża Babel" to porcja bardzo dobrego alternatywnego rocka. Wydawcą materiału jest wytwórnia Thin Man Records.
 
Organizm zadebiutował w 2008 r. płytą „Głową w Dół”. Świetne polskie teksty i energetyczna, surowa muzyka zostały docenione przez recenzentów i słuchaczy. Trio od tamtej pory zagrało ponad 100 koncertów w Polsce, w tym na festiwalach: Open’er i Jarocin.
W 2010 roku muzycy skomponowali i nagrali nową płytę pt.: „Koniec, Poczatek, Powidok”, która 14 listopada ukazała się nakładem Wytwórni Krajowej. Choć muzycy przyznają, że na drugiej płycie dokonali wolty w kierunku melodii i piosenek, opinia koncertowej petardy, jaką sobie wyrobili, jest dalej aktualna.

Zespół Organizm napisał o sobie: Gramy we trzech od zarania dziejów. Wygrywaliśmy festiwale, bywaliśmy „nadziejami” i „młodymi zdolnymi”, ale najlepiej podsumowują nas statystyki na FB: „Three people talk about this”. Kochamy muzykę i jesteśmy od niej uzależnieni. We wrześniu wychodzi nasza trzecia, najlepsza płyta pt: „Plaża Babel” zrobiona z nieobliczalnym producentem. Podczas jej nagrywania studio zostało zalane, spalone, były zawodowe i osobiste trzęsienia ziemi, ginęły dyski i ścieżki, system operacyjny był zmieniany 12 razy, byliśmy w szpitalach i na izbach przyjęć, w salach sądowych i na policji, fruwaliśmy na skrzydłach tworzenia i kopaliśmy w ściany z wściekłości, marnowanie czasu, frustracje, tony smsów, kilometry dróg, setki mentoli, kilogramy dźwiganego sprzętu, pocieszanie i irytowanie, nocne rozmowy i spacery nad przepaścią. Wszystko to jest w naszej muzyce. Zapraszamy.

Recenzja:

"Brzmienie Plaży Babel przesycone jest elektroniką, która od początku dominuje w uszach. Ale to tylko pierwsza warstwa. Pod nią ukryto mnóstwo analogowych dźwięków rockowego zespołu – Bors zręcznie poutykał zarówno delikatne, jak i bardziej brutalne akcenty gitary Tomka Gogolewskiego. Z basem zrobił jeszcze ciekawszą sztuczkę – pomimo intensywności rytmicznej materiału, sprawia wrażenie jakby go nie było. A przecież wystarczy chwila wytężonej uwagi, by dostrzec pracę wykonywaną z mechaniczną precyzją przez Jędrka Dąbrowskiego. Pewien rodzaj bezduszności wywołany tą elektroniczną, maszynową warstwą sprawia, że początki obcowania z Plażą Babel są pełne chłodu i rozumnej analizy. Dopiero po pewnym czasie do głosu dochodzi nuta serca i zaczyna się zwracać uwagę na detale, które sprawiają, że piosenki nabierają ciepła i emocji.

Zaczynamy zauważać bogactwo kompozycyjne. Na przykład w 10 piętrze, prowadzonym przez komputerowo odmierzany rytm syntezatora, które za sprawą crimsonowskiej (etap z lat 80.) gitary i tanecznych elementów rozkręca się w prawdziwego imprezowego bangera – choć trudno mi sobie wyobrazić tańczenie do muzyki Organizmu. W Odliczaniu pojawia się żywe brzmienie perkusji Jakuba Affelskiego – i robi to spore wrażenie po tej całej sterylnej sztuczności wcześniejszych nagrań. Fałszujący z lekka, celowo zepsuty motyw melodyczny w Kwiato-Stanie pokazuje dobitnie, że od Organizmu nie możemy oczekiwać przyjemnych melodii (do tego to uderzenie zbrudzonej gitary robi swoje). W Wydmach pojawia się dawno niesłyszany punktujący funkowo bas, ale i ekstatyczna, chwytliwa partia gitary rozjaśniająca ciężką atmosferę. Są jeszcze niemal ambientowe, zaszumione nakładającymi się w tle ścieżkami Oceania i Babel. To wszystko sprawia, że mimo początkowej monotonii i jednorodności, mamy do czynienia z zestawem bardzo urozmaiconych i bogato zaaranżowanych piosenek.

Teksty Jędrka Dąbrowskiego są jak wiwisekcja uczuć. Śladu optymizmu. To historia człowieka, który kochał, cierpiał, odrzucił, został odrzucony, znowu cierpiał, podnosił się i upadał, by w końcu pogodzić się z własnym losem. Zużyłem wszystkie rodzaje miłości / Chodziłem w chmurach, brodziłem w mule / Wzruszony do łez, śpiewa Dąbrowski w Dobie hotelowej. To studium człowieka, który miota się pomiędzy „życiami” (Mam kilka żyć, zupełnie jak kot / Tylko moje dzieją się jednocześnie / Życie z tobą, życie z nią, życie z wami) poszukując czegoś, co jest dla niego nieosiągalne (Teraz muszę walczyć, by poczuć cokolwiek). Pogrążony w chaosie modli się, by zaznać spokoju (Boże, spraw bym nie zakochał się już nigdy więcej). Najbardziej przejmujące są chyba te słowa: Mam dość / Budzę się / Mam dość / W pustym pokoju hotelowym / Jestem sam / I jest mi dobrze. Finał zdaje się być przypieczętowaniem smutnego losu bohatera, który poddaje się całkowicie: Przegrałem / Wreszcie przegrałem / Co za ulga..., ale po chwili dodaje: Mogę iść dalej. Więc jest jeszcze nadzieja, więc jeszcze może uda się odbić od dna po tym bolesnym zabiegu trepanacji duszy."

Marceli Frączek

Kup płytę

 

Lista utworów:  
1.10 piętro
2.Promienie
3.Nagrody pocieszenia
4.Doba hotelowa
5.Odliczanie
6.Kwiato-stan
7.Wydmy
8.Oceania
9.Babel
10.Przegrałem


Skład:
Tomek Gogolewski (gitara)
Jędrek Dąbrowski (bas, wokal)
Kuba Affelski (perkusja)


https://www.facebook.com/ORGANIZM
http://www.organizm.art.pl/

e-max.it: your social media marketing partner

Płyty polecane i promowane

  • 1