We Draw A. - Moments

Wrocławski duet We Draw A założony w 2012 roku, tworzą Radek Krzyżanowski z grupy Kamp! i Piotr Lewandowsk8i z nieistniejącego już zespołu Indigo Tree.
Od samego początku związani z wytwórnią Brennnessel, w której wydali dwie EPki Glimpse i Whirls

Na początku listopada ukazała się debiutancka płyta pt. "Moments".

Recenzja:

"Moments" zawiera dziewięć utworów. Płyta utrzymana jest w klimacie muzyki elektronicznej.
Album zaczyna się tak klasycznie elektronicznie, jak to tylko możliwe. Trochę nierówno, część dźwięków nie współgra ze sobą, ale każdy z osobna brzmi fajnie. Dokładnie jak kiedyś u Briana Eno. A potem syntezatorki jak u Vangelis. I tylko stonowane drumy przykryte buzującym klawiszem, zdradzają, że to nowa płyta. Pierwszy utwór przechodzi płynnie w drugi, co zawsze wywołuje u mnie pozytywne uczucia i stwarza poczucie przemyślanej struktury całego albumu. „Reflect” koi zmysły przyjemną melodią i jak zwykle w przypadku We Draw A, urokliwym wokalem. Mimo, że wszystkie brzmienia są nieco wycofane i stonowane, całość brzmi bardzo efektownie i dynamicznie, jak u genialnego Solar Fields. Na końcu znajduje się nawet miejsce dla ‚solo’ klawisza z włączonym arpeggiatorem, celowo psującego melodię jakąś wymyślną nutą.
 
Album zaczyna się tak klasycznie elektronicznie, jak to tylko możliwe. Trochę nierówno, część dźwięków nie współgra ze sobą, ale każdy z osobna brzmi fajnie. Dokładnie jak kiedyś u Briana Eno. A potem syntezatorki jak u Vangelis. I tylko stonowane drumy przykryte buzującym klawiszem, zdradzają, że to nowa płyta. Pierwszy utwór przechodzi płynnie w drugi, co zawsze wywołuje u mnie pozytywne uczucia i stwarza poczucie przemyślanej struktury całego albumu. „Reflect” koi zmysły przyjemną melodią i jak zwykle w przypadku We Draw A, urokliwym wokalem. Mimo, że wszystkie brzmienia są nieco wycofane i stonowane, całość brzmi bardzo efektownie i dynamicznie, jak u genialnego Solar Fields. Na końcu znajduje się nawet miejsce dla ‚solo’ klawisza z włączonym arpeggiatorem, celowo psującego melodię jakąś wymyślną nutą.
 

„Done” odrobinę zwalnia, wypełniając przestrzeń syntezatorami w stylu retro. „Bruises” pogłębia ten styl jeszcze bardziej, rozpoczynając się klasycznym arpeggiatorem i chyba brzmieniem thereminu (!). W tle dudnią eksperymentalne drumy, a na wysokich tonach stukają perkusyjne brzmienia. Całość pulsuje, zagęszcza się i buduje, a za chwilę znów przygasa. To utwór pokazujący dojrzałość brzmieniową zespołu i brak oporów przed konstruowaniem bardziej skomplikowanych kompozycji, z wieloma warstwami przeróżnych dźwięków. Szkoda tylko, że to co buduje się tak po mistrzowsku, nie „wybucha” na końcu, tak jak powinno. „Winds” to kolejny utwór z gęstą linią basową. Jest nieco gorszy od pozostałych i kompozycyjnie wypada bez szału, zwłaszcza po poprzednim mistrzostwie.

Zbliżając się do końca albumu, We Draw A kontynuuje senną atmosferę w „Lowbanks”, na szczęście tylko do połowy, gdzie perkusja buduje wyczekiwany przeze mnie ‚wybuch’, a cudowne arpeggio szaleje w tle. Kulminacja buduje się jednak znacznie dłużej, niż można oczekiwać, bo dopiero po zmianie patternu perkusyjnego, co wypada dość eksperymentalnie, na pewno nie tak gładko jak w poprzednich utworach i może się nie podobać niektórym słuchaczom. Na końcu wszystko się przesterowuje i przypomina końcówkę poprzedniej płyty zespołu. Intrygujący utwór, zarówno pod względem muzycznym, jak i produkcyjnym.

A na koniec czeka na nas prawie 10-minutowe „On Sight”. I jak się spodziewałem, wypełnione jest przede wszystkim prostym beatem, eksperymentalnym dźwiękiem przeskakującym między kanałami i ogólnym drone’owaniem w tle. Utwór brzmi chwilami, jak by był na grany na jednym take’u, co zapewne dodaje mu klimatycznej wartości, ale w ogólnym rozrachunku to nie będzie utwór, do którego będzie się chciało wracać. Ale może właśnie z czasem się go doceni? W sumie ma w sobie coś z Dark Side of The Moon od legendarnego Pink Floyd.

Miałem kilka drobnych zarzutów do konkretnych momentów w albumie, ale nie zmienia to faktu”Moments” to rewelacyjny album koncepcyjny, przywołujący ważne momenty w życiu człowieka, przede wszystkim te magiczne i romantyczne. Chciałoby się tego posłuchać na winylu, albo mieć jako tło muzyczne dla romantycznych momentów w życiu. To kawał świetnej, świadomej roboty i być może narodziny gwiazd muzyki elektronicznej. Bo w tym przypadku nostalgia za klasycznymi brzmieniami wyszła na dobre, ale pewnie „tylko” dlatego, że muzycy z We Draw A to prawdziwi wirtuozi chilloutowych brzmień i specjaliści od electro-elektronicznego ekwipunku."

Kuba Styczyński

Utwory:
1. A  
2. Reflect  
3. City  
4. Jumbo Love  
5. Done  
6. Bruises  
7. Winds  
8. Lowbanks  
9. On Sight

https://www.facebook.com/WeDrawA

e-max.it: your social media marketing partner

Płyty polecane i promowane

  • 1