Teraz gramy

Tytuł

Wykonawca

Teraz w ramówce

Następnie w ramówce

Teraz w ramówce

Następnie w ramówce

Background

Hatchie – Only One Laughing

w dniu 10 listopada 2025

„Only One Laughing” to drugi singiel zapowiadający nowy album Hatchie „Liquorice”, który ukaże się 7 listopada. Piosenka brzmi jak wyładowanie napięcia po długim okresie wewnętrznego przeciążenia — szybka, zadziorna i pełna emocji, które nie chcą już siedzieć cicho.

Harriette Pilbeam napisała ten utwór na początku 2023 roku, w momencie, gdy frustracja związana ze stanem świata mieszała się z bardzo osobistym poczuciem braku kontroli nad własnym życiem. Zamiast introspekcyjnego wycofania wybrała ruch i tempo. „Only One Laughing” pędzi do przodu, sprawiając wrażenie, jakby słuchacz ledwo nadążał za strumieniem myśli — dokładnie tak, jak chciała autorka. To nie jest piosenka, która porządkuje chaos. Ona go oddaje.

Muzycznie Hatchie sięga tu po swoje shoegaze’owo-dream-popowe fundamenty, ale nadaje im bardziej rozbuchaną, niemal parkową energię. Gitary są jasne i rozpędzone, rytm wyraźnie napędza narrację, a melodia niesie w sobie coś przewrotnie radosnego — jak śmiech, który pojawia się nie dlatego, że jest wesoło, lecz dlatego, że inaczej by się nie dało wytrzymać.

„Only One Laughing” dobrze oddaje kierunek, w jakim zmierza „Liquorice”. Album powstał po powrocie Pilbeam do Australii, kiedy wraz z partnerem i współpracownikiem Joe Agiusem zdecydowała się na przerwę od intensywnego trasowania i życia w Los Angeles. Ten krok pozwolił jej zwolnić, odbudować relacje i przyjrzeć się sobie bez ciągłego pędu. Efektem jest materiał bardziej bezpośredni, mniej wygładzony i wyraźnie odważniejszy emocjonalnie.

Produkcja albumu, współtworzona z Meliną Duterte, wzmacnia to wrażenie szczerości. „Liquorice” ma być płytą o pragnieniach, obsesjach i dojrzewaniu — słodką, gorzką i lekko niepokojącą jednocześnie, dokładnie jak cukierek, od którego bierze nazwę.

Na tle pierwszego singla „Lose It Again”, „Only One Laughing” brzmi bardziej impulsywnie i nerwowo. To moment, w którym Hatchie przestaje się kontrolować i pozwala frustracji stać się paliwem. Jeśli cały album utrzyma ten balans między melodyjnością a emocjonalnym nadmiarem, „Liquorice” zapowiada się jako jej najbardziej wyraziste i osobiste wydawnictwo do tej pory.